Współpraca

poniedziałek, 27 października 2014

"Na grzyby"- historyjka obrazkowa do opowiadania Hanny Zdzitowieckiej

Chciałam Wam dziś zaprezentować piękną historyjkę obrazkową, autorstwa Pani Ani. Stanowi ona fantastyczną pomoc, do zilustrowania opowiadania Hanny Zdzitowieckiej, pt.: "Na grzyby".
AKTUALNIE HISTORYJKA NIE JEST DOSTĘPNA.

— Ja też chcę iść na grzyby!— upiera się Pawełek.
— Ty jeszcze nie potrafisz, jesteś za mały — tłumaczy Joasia, ale Pawełek tak krzywi buzię, że wreszcie ustępują.
No dobrze, ale uważaj, żebyś nie zginął w lesie — ostrzega Joasia.
— Chodź razem z Joasią albo ze mną — doradza Krzyś — bo jeszcze nie wiesz, które grzyby można zbierać.
Pawełek, żeby się nie zgubić, nie oddalą się zbytnio od Joasi, stara się nie tracić z oczu jej czerwonej kokardy. Joasia, choć idzie wpatrzona w ziemię, omija wiele grzybów.
— I ona chce mnie uczyć zbierania!— mruczy Pawełek pod nosem.
— A sama taki ładny grzyb zostawiła. Jeszcze nigdy takiego wielkiego borowika nie widziałem...
Duży grzyb z pomarańczową nóżką i brunatnym jak borowik kapeluszem wędruje do koszyczka.
—Pawełku! — woła z daleka Krzyś. —A pamiętaj, żebyś nie niszczył żadnych grzybów! Ostrzeżenie nadchodzi w porę, bo Pawełek już chciał kopnąć czerwonego muchomora z białymi łatkami na kapeluszu.
„Jednak ten Krzyś ma rację, bo muchomor tak ładnie wygląda w zielony mchu. Ale Krzyś chyba nie o tym myślał, kiedy mówił, żeby go nie niszczyć. Trzeba będzie spytać”...
Pawełek idzie dalej.
„ 0! Tu znowu Joasia ominęła jakiś grzyb zupełnie podobny do pieczarki. To dziwne, pieczarki nie miewają łatek na kapeluszu, ale co to szkodzi, że ta jedna ma”...
Pawełek już się cieszy, jak to zawstydzi Joasię, że tyle grzybów zostawiła po drodze. Coraz to dokłada coś do koszyczka, aż wreszcie widzi, że nic więcej się nie zmieści...
— Joasiu! — woła. — Poczekaj! Ja mam już pełny koszyczek.
Joasia zatrzymuje się. Koszyk napełniony ma zaledwie do połowy.
— Widzisz — chwali się malec — widzisz, ile zostawiłaś za sobą?! Wyzbierałem wszystkie, tylko muchomora zostawiłem.
—Ależ, Pawełku —Joasia patrzy przestraszona na pełny koszyczek- ten biały w łatki to także muchomor!
— Przecież muchomory są czerwone — mówi z przekonaniem Pawełek.
— Muchomory są nie tylko czerwone, ale i białawe, i żółtawe. i zielonkawe w łatki.
Ani jednego dobrego grzyba tu nie ma. Wszystko trzeba wyrzucić. Pawełkowi drży bródka na widok jego grzybów wylatujących z koszyka. Tak się cieszył swoim zbiorem!
— Chodź — mówi spokojnie Joasia — poszukamy tu, między borówkami.
I prowadzi Pawełka prosto do miejsca, gdzie rośnie cała gromadka zdrowych, jędrnych borowików. Każdy z nich ma białą nóżkę i brązowy kapelusz z rureczkami od spodu.
Pawełek zbiera grzyby ostrożnie, tak jak Krzyś mu pokazał, wykręcając nóżkę z ziemi, żeby nie zniszczyć białych niteczek grzybni, z której grzyb wyrasta, i nie wyrwać rosnących obok, maleńkich jeszcze grzybków.
Uszczęśliwiony Pawełek idzie teraz razem ze starszymi dziećmi. Koszyczki powoli napełniają się. Dzieci z pełnymi koszyczkami po woli wracają do domu.
— Krzysiu —pyta jeszcze Pawełek. Dlaczego mówiłeś, żeby nie niszczyć muchomorów? Prawie wszystkie grzyby są potrzebne.. A białe, schowane pod ziemią niteczki innych grzybów oplatają mocno korzenie drzew i wtedy drzewa lepiej rosną, bo grzyby pomagają im wydobywać z ziemi pożywienie. Za to drzewa także dają trochę swoich soków grzybom, które bez nich nie mogłyby żyć.

3 komentarze: