Współpraca

środa, 19 sierpnia 2015

Co słychać?- gra dżwiękonaśladowcza. Pomoce do Metody Krakowskiej

Jakiś czas temu, mój narzeczony- pasjonat gier planszowych, pokazał mi recenzje gry, która podbiła moje serce. Już wtedy wiedziałam, że chce ją mieć. Jedyne, czego wtedy nie wiedziałam, to to, że gra ta jest idealnym narzędziem dydaktycznym do ćwiczenia i utrwalania drugiego etapu nauki czytania Metodą Krakowską. Odkryłam to jakieś 2 tygodnie temu i bez zastanowienia, ową grę zakupiłam.

"Co słychać na farmie", to interesująca gra towarzyska, którą zdobyć możecie dosłownie za grosze. Ja swoją kupiłam na Allegro za 13 zł!  Więcej o niej, dowiecie się z poniższego filmiku.


Jak tylko zorientowałam się, że gra idealnie wpisuje się w tematykę tego, czym aktualnie się interesuje, postanowiłam napisać do autora. Dlaczego? A no dlatego, że chciałam stworzyć jej rozszerzenie. Prezentowana gra dotyczy jedynie zwierząt wiejskich i to nie wszystkich.


A ja chcę, aby to co zaproponuje dzieciom, bazowało na kartach z wyrażeniami dźwiękonaśladowczymi, które nie tak dawno wykonałam, a które stanowić będą podstawy do wprowadzenia przedszkolaków w drugi etap Metody Krakowskiej. Dla przypomnienia, karty i puzzle znajdziecie  TUTAJ

I tak też, po uzyskaniu zgody twórcy "Co słychać na farmie", wzięłam się za opracowywanie dodatkowych kart do gry.


Niestety, daleko mi do profesjonalnego grafika, dlatego moje karty różnią się kształtem od oryginalnych, a i wielkości prezentowanych na nich obrazków są inne. Ale to chyba najmniejszy problem ;) Najważniejsze, że pierwsza partia kart jest kompatybilna z tematyką gry, czyli dotyczy zwierząt, które można spotkać na wsi.

Tę grę, można wykorzystać zarówno podczas wprowadzania dzieci w świat onomatopei, ale równie dobrze świetnie sprawdzi się podczas omawiania tematu ze zwierzętami z gospodarstwa wiejskiego w roli głównej.

Ale trzymając się MK, samo wydawanie dźwięków, wydało mi się za łatwe. Dlatego też, dorobiłam do gry karty z zapisem graficznym wrażeń dźwiękonaśladowczych.

Co mają one wnieść? A mianowicie, to, że gdy już dziecko rzuci kostką, postara się odszukać te zwierzę, które znajduje się na obrazku w takiej liczbie, jak liczba oczek, wyda odpowiedni dźwięk, to by w pełni móc zaliczyć zadanie i zdobyć punkt ( kartę), musi wskazać na kartach z wyrażeniami to, które odpowiada dźwiękom wydawanym przez dane zwierze.

W ten sposób, gracze utrwalają sobie graficzne zapisy dźwięków. Jest to idealne ćwiczenie, które można wprowadzić po opanowaniu przez dzieci umiejętności układania onomatopeicznych puzzli .





Gdy dzieci już opanują do perfekcji zwierzęce onomatopeje, można przejść do zabawy kartami, na których znajdują się obrazki z dźwiękami z otaczającego nas świata. Z racji tego, że są to trudniejsze wyrażenia, nie przygotowałam do nich kart z zapisem graficznym dźwięków. Zawsze można wykorzystać te, z puzzli :)






Jestem przekonana, że jeśli ją nabędziecie, wzbogacicie się o świetną pomoc, która nie tylko pomoże w ćwiczeniu mowy, nauce czytania, ale i rozwijać będzie pamięć wzrokową, liczenie, przeliczanie, refleks, a także cierpliwość w czekaniu na swoją kolej i umiejętność gry w oparciu o zasady fair play.

Nawet jeśli nie wprowadzacie w placówkach Metody Krakowskiej, to wartko wzbogacić się o tę pozycję, chociażby dlatego, by urozmaicić przedszkolakom wolne chwile :)

I jak Wam podoba się gra i moje rozszerzenie? :)
Chętnych, zapraszam do dzielenia się swoimi opiniami w komentarzach pod tym postem, jak i na fejsbukowym profilu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz